kantor - hotel warszawa - tłumaczenia professional - professional -
dotarło do niego uczucie wszechogarniającego zła i odpłynęło znowu.
Sparhawk skręcił nieznacznie, oddalając się od murów i zamglonych pochodni przy miejskiej bramie. Po blisko piętnastu minutach ujrzał majaczący tuż przed nim zarys siedziby Zakonu Pandionu.
Położył się na mokrym od mgły torfie i począł ponownie splatać zaklęcie penetrujące. Uwolnił je i czekał.
Nic.
Wstał, schował miecz i ostrożnie ruszył naprzód. Siedziba zakonu, przypominająca swoim wyglądem warowny zamek, była jak zawsze obserwowana. Gwardziści prymasa, przebrani za brukarzy, kantor obozowali niedaleko głównej bramy. Wokół ich namiotów ostentacyjnie ułożono piramidy z kamieni służących do budowy drogi. Sparhawk obszedł obozowisko, skierował się do tylnej ściany
zamczyska i ostrożnie ruszył przez głęboką, na! szpikowaną palami fosę.
Lina, po której zsunął się na dół opuszczając siedzibę zakonu, j nadal dyndała ukryta za krzakami. Szarpnął ją kilkakrotnie upewniając się, że jej górny koniec nadal mocno się trzyma. Następnie zatknął włócznię za pas, ujął linę w dłonie i hotel warszawa pociągnął mocno w dół.
Z góry dobiegł go zgrzyt haka wbitego w kamienny mur.
Rozpoczął wspinaczkę.
- Kto tam jest? - usłyszał nad sobą ostry głos. Brzmiał młodzieńczo i znajomo.
Zaklął pod nosem. Wtem poczuł, że ktoś szarpie linę.
- Bericie, nie ruszaj! - rzucił, wspinając się co sił.
- Pan Sparhawk? -
zapytał zdumiony nowicjusz.
- Nie szarp liny. Te pale, tam poniżej, są bardzo ostre.
- Pomogę, dostojny panie.
- Dam sobie radę. Tylko nie rusz tego haka - tĹ‚umaczenia professional mruknął Sparhawk. Berit chwycił go za ramię i pomógł wdrapać się na mur. Rycerz, mokry od potu, dyszał ciężko. Wspinaczka po linie, kiedy ma się na sobie kolczugę, wymaga sporo wysiłku.
Berit był wielce obiecującym nowicjuszem w Zakonie Pandionu. Wysoki, solidnie zbudowany młodzieniec, odziany w kolczugę i prosty płaszcz, dzierżył w dłoni ciężki topór bitewny. Był dobrze wychowany, toteż nie zadawał żadnych pytań, chociaż oczy płonęły mu ciekawością. Sparhawk spojrzał w
dół, na professional dziedziniec klasztoru. W drżącym blasku pochodni ujrzał Kurika i Kaltena. Obaj przypasywali miecze, a odgłosy dobiegające ze stajni świadczyły, iż siodłano im właśnie konie.
- Nie oddalajcie się! - zawołał.
- Sparhawku, co ty tam robisz? - spytał zdumiony Kalten, potężny, jasnowłosy mężczyzna w czarnej zbroi pandionity.
- Sprawdzałem, czy nadaję się na włamywacza - odparł rosły rycerz oschle. - Zostańcie tam. Zaraz do was zejdę. Bericie,
chodź ze mną.
- Powinienem pełnić wartę, dostojny panie Sparhawku.
- www.professional.com.pl Wyślemy kogoś, żeby cię zastąpił. Sprawa jest poważna. - Sparhawk poprowadził go do kamiennych schodów wiodących z murów na dziedziniec.
- Gdzie
byłeś, Sparhawku? - dopytywał się nerwowo Kurik, gdy znaleźli się na dole. Giermek Sparhawka był jak zwykle ubrany w skórzany długi kaftan bez rękawów, a jego muskularne ramiona i barki połyskiwały w pomarańczowym świetle pochodni rozjaśniających dziedziniec. Mówił przyciszonym głosem, tak jak zwykle rozmawiają ludzie nocą.
- Musiałem iść do katedry - kantory rzekł Sparhawk spokojnie.
- Czyżbyś się nagle stał pobożny? - zapytał Kalten z niedowierzaniem.
- Niezupełnie. Pan Tanis umarł. Jego duch odwiedził mnie około północy.
- Pan Tanis? - Kalten był wyraźnie poruszony.
- Tak, jeden z dwunastu rycerzy, którzy towarzyszyli Sephrenii podczas rzucania zaklęcia na Ehlanę. Jego duch,
nim oddal mateczce swój miecz, polecił mi udać się do krypty pod katedrą.
- I poszedłeś? Nocą?
- To była nie cierpiąca zwłoki sprawa.
- Co tam robiłeś? Plądrowałeś grobowce? wymiana walut Czy to tym sposobem zdobyłeś tę włócznię?
- Niezupełnie - rzekł Sparhawk. - Otrzymałem ją od króla Aldreasa.
- Aldreasa?
- Właściwie od jego ducha. Zagubiony pierścień jest ukryty w drzewcu. - Sparhawk zmienił temat. - A dokąd wy się teraz wybieracie?
- Szukać ciebie - wyjaśnił Kurik wzruszając ramionami.
- A skąd wiedzieliście, że opuściłem klasztor?
- Zaglądałem do ciebie kilka razy - powiedział giermek. - Myślałem, że wiesz, iż mam taki zwyczaj.
-
www.professional.com.pl - kantory - wymiana walut -
|