rachunkowość - pokoje - nauka angielskiego - flota samochodowa - hotel - taniec - hotele - usługi podatkowe - obozy - hotel -
Amycus wyda³ z siebie wrzask furii i strachu.
- Co zrobi³y te ma³e szczeniaki?- krzykn¹³- Bêdê torturowa³ cruciatusem wielu z nich dopóki nie powiedz¹ kto to zrobi³- a co powie rachunkowość Czarny Pan?- wrzasn¹³ stoj¹c nad siostra i wal¹c siê w czo³o piêœci¹- Nie mamy go, a on zwia³ i zabi³ j¹!
- Ona jest jedynie og³uszona- powiedzia³a niecierpliwie profesor McGonagall pokoje ci¹gle badaj¹c Alecto – Bêdzie z ni¹ wszystko w porz¹dku.
- Nie she bludgering well won’t- rykn¹³ Amycus- Nie po tym Jak Czarny Pan j¹ z³apie! Ona posz³a i go nauka angielskiego powiadomi³a, czujê jak mój znak p³onie, on myœli ¿e mamy Pottera!
- Macie Pottera?- powiedzia³a
ostro profesor McGonagall- Co masz na myœli mówi¹c „mamy Pottera”?
- On nam powiedzia³, ¿e flota samochodowa Potter mo¿e spróbowaæ dostaæ siê do wie¿y Rawenclawu, mieliœmy go powiadomiæ jeœli z³apiemy Pottera!
- Czemu Harry Potter mia³by próbowac dostaæ siê do wie¿y Ravenclawu! Potter jest w moim Domu!(jest hotel gryfonem)- Pod niedowierzaniem i z³oœci¹, Harry us³ysza³ nutê dumy w jej g³osie, a sentyment do Minerwy McGonagall wybuch³o wewn¹trz niego.
- On powiedzia³ ¿e Potter mo¿e tu przyjœæ- powiedzia³ Carrow- taniec Nie wiem czemu, powinienem?
Profesor McGonagall zatrzyma³a siê a jej paciorkowate oczy omiot³y pokój. Dwa razy zatrzyma³y siê w miejscu gdzie stali Harry i Luna.
- Nie mo¿emy tego zwaliæ
hotele na dzieci- powiedzia³ Amycus,a jego przypominaj¹ca œwiniê twarz nagle sta³a siê chytra- Tak, to jest w³aœnie to co zrobimy. Powiemy ze Alecto wpad³a w zasadzkê dzieci, tych dzieci na górze- usÅ‚ugi podatkowe popatrzy³ do góry na lœni¹cy sufit blisko dormitorium- I powiemy ¿e oni zmusili j¹ si³¹ by nacisnê³a swój Znak, i to dlatego on otrzyma³ fa³szywy alarm… Mo¿e ich ukaraæ. Parê obozy dzieci wiêcej czy mniej, co za ró¿nica?
- To tylko ró¿nica miêdzy prawda a k³amstwem, odwaga a tchórzostwem- powiedzia³a profesor McGonagall staj¹c Sie blada- Ró¿nica, w skrócie, której ty i hotel twoja siostra zdajecie siê nie byæ zdolni doceniæ. Ale pozwól mi uczyniæ jedn¹ rzecz
bardzo jasn¹. Twoje niedorzecznoœci o uczniach Hogwartu nie przejd¹. Nie powinnam na to zezwoliæ
-S³ucham?- Amycus sÅ‚odkoÅ›ci posuwa³ siê naprzód dopóki nie stan¹³ niebezpiecznie blisko McGonagall, jego twarz by³a w zasiêgu jej. Profesor nie oddali³a siê ale patrza³a na niego z góry na dó³ jakby by³ czymœ spedycja żywnoÅ›ci obrzydliwym przyklejonym do sedesu.
- To nie jest sprawa tego na co ty pozwolisz Minerwo. Twój czas Sie skoñczy³. Co jest teraz pod kontrola jest nasze, a ty mnie poprzesz, koszty albo przyjdzie ci za to zap³aciæ.-I wymierzy³ jej cios w twarz. Harry szarpn¹³ pelerynê-niewidkê z siebie, podniós³ swoj¹ ró¿d¿kê i powiedzia³
-Nie powinieneœ by³ tego robiæ- Gdy Amycus obraca³
siê rachunkowość Harry krzykn¹³- Crucio!- Œmiercio¿erca zosta³ podrzucony, z bólu skrêca³ siê w powietrzu jakby ton¹³. Bity i wyj¹cy w bólu z odg³osem mia¿d¿enia i brzdêku szk³a rozbi³ siê o przód biblioteczki, dostawa towarów po³amany i nieprzytomny wyl¹dowa³ na pod³odze.
- Widzê co Bellatrix mia³a na myœli- powiedzia³ Harry, przep³ywaj¹ca przez jego mózg krew wrza³a- Musisz naprawdê chcieæ skrzywdziæ tê osobê.
- Potter!- szepnê³a impreza profesor McGonagall trzymaj¹c siê za serce- Potter jesteœ tu! Co..? Jak…?- stara³a siê zebraæ w sobie
- Potter to by³o g³upie.
- On uderzy³ ciê- powiedzia³ Harry
- Potter, ja… cukierki to by³o bardzo... odwa¿ne z twojej strony… ale nie rozumiesz…?
- Tak, rozumie-
upewni³ j¹ Harry. W pewien sposób jej panika opanowa³a go.
-Profesor McGonagall, Voldemort jest w drodze.
- rachunkowość O mamy pozwolenie by wymawiaæ jego imiê teraz?- zapyta³a Luna z zainteresowaniem, œci¹gaj¹ z siebie pelerynê-niewidkê. Pojawienie siê drugiego banity obezw³adni³o profesor McGonagall, która zachwia³a siê w ty³ i upadla sÅ‚odycze na pobliskie krzes³o jednoczeœnie chwytaj¹c za ko³nierz swojej starej podomki w szkock¹ kratê.
- Myœlê, ¿e to jak go nazywamy nie robi ¿adnej ró¿nicy- powiedzia³ Harry do Luny- On i narty tak ju¿ wie gdzie ja jestem- w odleg³ej czêœci mózgu Harrego, po³¹czonej ze z³oœci¹ i pal¹ca blizn¹, móg³ zobaczyæ Voldemorta szybko p³yn¹cego przez ciemne jezioro w widmowej zielonej ³ódce…
słodkości - spedycja żywności - koszty - rachunkowość - dostawa towarów - impreza - cukierki - rachunkowość - słodycze - narty -
|